…Agnieszkę i Wojtka poznałam pewnego marcowego dnia, gdy z Krakowa jechaliśmy przez pół Polski, by nakręcić ich zaproszenia weselne. Wtedy dowiedziałam się, że znaleźliśmy się w czwórkę w jednym samochodzie dzięki mojemu nachalnemu rozdawaniu wizytówek na targach ślubnych ;). Potem były pełne energii zaproszenia, gdzie ja wciśnięta pod statyw kamery starałam się zrobić zdjęcia. Tego dnia, nasi nowi znajomi podrzucili nas na pociąg do Krakowa - no i … spóźniliśmy się sekundę i spaliśmy w Katowicach.
Później spotkałam się z nimi kilka razy w Krakowie i oczywiście na ich ślubie. Każde to spotkanie wspominam bardzo miło. Agnieszka i Wojtek są ludźmi, w obecności których, od razu zyskuje się dobry humor. To dwa “wulkany” pozytywnej energii - co widać na filmie
Żałuję, że nie mogłam być na wszystkich plenerach. Gdy chłopaki filmowali Agnieszkę i Wojtka na Kazimierzu, ja siedziałam w pracy za biurkiem, gdy byli nad morzem ja miałam szkolenia, gdy byli w górach ja byłam w pracy…
Ale nie ominęły mnie żadne informacje o ich przygodach. Najpierw nad Kasprowym unosiły się chmury z których lał deszcz, więc pojechali do Rabki gdzie wesołe miasteczko było zamknięte, w końcu dopisał stary dobry Krakowski Kazimierz, choć podobno padało. Nad morzem wiatr zawiewający piaskiem zapaskudził sprzęt, Canon 5D Mark II zaliczył glebę. Następna wycieczka na Kasprowy to długie godziny stania w gigantycznej kolejce… Ale warto było przełożyć wizytę w górach, warto było czekać długie godziny w kolejce, warto było czyścić sprzęt. Było warto, gdyż film w moim odczuciu pokazuje miłość, pozytywną energię i szczęście. I myślę, że to nie tylko moje odczucia ale was wszystkich też
Sylwia
P.S : Fotografia by JanBielecki.pl






